[Z błota – na wyżyny miłości. Nasze apostolstwo]
3.10.1946, Dzień św. Tereni od Dz.J.1[1]
574 „Chcę, dziecko, w ciszy z tobą porozmawiać. Miłe mi upokorzenie twoje i posłuszeństwo w pisaniu dziejów duszy twojej. Widzisz, jeśli byłem mocen wydźwignąć cię z błota grzechowego do wyżyn Boskich zaślubin, czyż możesz się obawiać, że nie dam ci mocy na życie i śmierć? Bądź spokojna, perełko Mej miłości, zrodzona w bólu i miłości Serca Mego. Dam ci moc i do wydźwignięcia się z twych upadków.
Spokojnie przejdziesz do wieczności na łono Ojca, przytulona do Serca Mego. Zaniesiona na rękach Matki, by odnaleźć tam syna i miliony dusz zbawionych przez ciebie. Dziwisz się? Tak, miła, małe akty posłuszeństwa i pokory są zdolne zdobyć tysiące – miliony; a teraz upokarzam cię głęboko, każąc pisać.
Pisz, będzie to pociechą dla wielu, że z błota mogą, jak ty, wyjść na wyżyny oddania i miłości. Dziś dzień Siostry twojej czystej jak lilia polna. Tyś ją [czystość] na ścieżkach życia utraciła, by ją odzyskać przez obmycie w Krwi Mego Serca – obmycie do bieli Mej gołąbki-oblubienicy.
575 Dziś, mała Moja, robimy przymierze. Ty będziesz cierpieć, będziesz zanurzona w ciemności i oschłości, a Ja w tobie i za ciebie kochał będę. Chcesz? Ty wszystko chcesz. Dam ci moc przetrwania. Wiedz, że twój Miły przeszedł mękę duszy i Serca, a Serce twej Matki przebił miecz boleści. Nie stale cierpieć będziesz, ale tyle i tak, jak zechcę. By zdobyć dusze, chcę tylko ślepo oddanej twej woli – a to Mi dajesz. Więcej Mi nie potrzeba, miła Moja. Będę cię więc [za]nurzał w boleści i pociechach, i miłości – rzucał, jak zechcę. Musisz przeżyć Moją drogę na ziemi, byś mogła na wieki żyć we Mnie w chwale. Chcesz?
576 Oddaję cię też małej Teresce w szczególną opiekę. Proś Ją o pomoc, gdy ciężko ci będzie dźwigać niemoc duszy lub ciała. Chcę, byście razem na ziemi i w chwale pracowały. Będziesz Jej siostrą. Ona cię wyprosiła u Boskiej Wszechmocy i Miłosierdzia. Ukochaj Ją, żyj z nią odtąd stale. Jesteś w Karmelu. Karmel to góra świętości. Wyście Karmel Nowy spod znaku Miłości Ukrzyżowanej i Dziecięctwa Mego. Dzieci Dziewicy-Matki i [Jej] Serca i Serca Mego zranionego dla zbyt wielkiej miłości ku wam.
577 Formuję was wedle tego wzoru – dzieci Moje.
Zbladła ci ziemia, a właśnie dlatego będziesz jeszcze na niej pracowała dla braci naszych Krwią Moją, Baranka bez zmazy, odkupionych.
Sercem w niebie [bądź], Ludko-Mario, a czynem miłości na ziemi. A apostolstwo twoje i wasze – przez oddanie Mej woli, bym się wami, jak chcę, posługiwał. Czyny – Moje; wasze tylko oddanie Mej ukrzyżowanej i krzyżującej was miłości.
578 Oddanie i gotowość to cena wasza; to, co przez niektórych zdziałać zechcę – Moje. A ciche oddanie – pozornie [nic] nie czyniących – jednako owocne w zdobywaniu dusz dla nieba. Powiedz to dzieciom. Oddanie waszym czynem – ślepe, gorące, ufne, całkowite. I w tym wzrastajcie. To, co przez was nastąpi – Moje, nie wasze, dzieci Moje umiłowane. O nędzę się nie troszczcie. Ja ją zamienię na miłość i moc dla wielu. Tylko się oddawajcie. Bez miary i rachuby oddawajcie, a cuda w was i przez was uczynię. Rozumiesz teraz, co znaczą słowa Moje: Ufajcie – Jam zwyciężył świat[2]. Ufajcie – to wy. Zwyciężenie świata – to Ja. Rozumiesz – innym wytłumacz. Uczcie teraz tylko oddania się Mnie i Mnie w braciach waszych. Dziwy zobaczysz. Już dość na teraz, dziecko Moje. Oddaj Mi się w kornej, ufnej modlitwie, bym przypieczętował nasze przymierze – Ludko, Mario, umiłowana Moja!”.